• Krzysztof Głuch Oscillate – twórcze spotkanie pokoleń (recenzja płyty)
  • Krzysztof Głuch Oscillate – twórcze spotkanie pokoleń (recenzja płyty)
  • Krzysztof Głuch Oscillate – twórcze spotkanie pokoleń (recenzja płyty)

Krzysztof Głuch Oscillate – twórcze spotkanie pokoleń (recenzja płyty)

Krzysztof Głuch to artysta, którego nikomu „wsłuchanemu” w prawdziwą muzykę przedstawiać nie trzeba. Twórca odpowiedzialny za partie klawiszowe na m.in. niezapomnianych winylach „Young Power” czy pierwszych nagraniach „Shakin’ Dudi” nie spoczywa na laurach, ostatnio dowodząc grupą „Krzysztof Głuch Oscillate”. Zobaczmy (i usłyszmy!), co muzycy tego projektu proponują słuchaczom na najnowszym albumie.

Zaraz po dotknięciu przycisku PLAY łatwo zorientować się, że zespół jest niesamowicie ograny – wszystko pięknie „siedzi” w dobrym, bluesowym stylu, a wokal Agnieszki Łapki można opisać każdym słowem z wyjątkiem określenia „zwyczajny”. Od pierwszego utworu („Overflow”) wiadomo, że to właśnie niski, ciepły i unikalny głos jest najbardziej charakterystycznym elementem brzmienia kapeli. W połączeniu z jazzującą muzyką tła ( gdzie szczególnie ciekawie pracuje sekcja rytmiczna) „Overflow” staje się świetnym wstępem do podróży po tym dwupłytowym (!) albumie. Kolejnym przystankiem jest świetny, swingujący blues „Hold On, Step Back, Wait Out”, ze szczególnie „bujającym” refrenem, w pewnym momencie powtarzanym w pętli aż do końca. Wyważona solówka gitarowa każe stwierdzić, że Krzysztof Głuch Jr. ewidentnie odziedziczył dobre geny, choć wybrał struny zamiast klawiszy. Głos Łapki przywodzi na myśl najlepszą, soulową tradycję, a jej frazowanie zdradza duże muzyczne obycie. Reszta muzyków, pod czujnym okiem (i uchem!) lidera znakomicie wszystko dopełnia. Trzeci utwór pozwala potrzymać wcześniejsze wrażenia – „2 Hearts 2 Wars” to od tytułu do ostatniego dźwięku rasowo bluesowa ballada. Rasowa acz nietypowa, bo to zarazem pierwszy moment, w którym pojawiają się…”skrecze”! Tak, ciekawe efekty dźwiękowe tworzone przez Dawida Głucha (zbieżność nazwisk z pewnością nieprzypadkowa) dowodzą, że nawet tak odległe światy można z powodzeniem łączyć w nurtującą, dźwiękową całość.

Eklektyzm i twórcze mieszanie tradycji z nowoczesnością to chyba największa zaleta tego albumu. Skrecze nie pojawiają się tylko raz. Obecne są też na drugim krążku, na przykład w otwierającym go utworze „You Have What I want”, którego wstęp luźno może nawet kojarzyć się z…rapowym beatem! Jednocześnie Krzysztof Głuch senior napisał i zaaranżował wszystkie utwory tak, że nie sposób nazwać ich inaczej niż jazzującym bluesem, co w tym kontekście jest absolutnym plusem. Jeśli dodać do tego zaskakujący w wielu momentach wokal (świetne unisono w „Gone For Good” czy przypominająca momentami wręcz rapowy freestyle partia z „2 Hearts 2 Wars”) otrzymamy produkcję, w której tradycja nie męczy. Jak wiadomo, taki stan rzeczy we współczesnej, przeładowanej nowoczesnością produkcji muzyce, jest bardzo trudny do osiągnięcia.

Kluczem do zrozumienia unikalności „To Far From Home” jest chyba osoba Krzysztofa Głucha. Fakt, że to on dowodzi projektem, nie ulega wątpliwości, łatwo jednak jednocześnie zauważyć, iż roztropnie nie pcha się on na pierwszy plan. Naliczyłem raptem 3 (słownie: trzy!) typowo solowe partie klawiszowe. To dowód dużej muzycznej dojrzałości i artystycznych poszukiwań, które bardzo dobrze słychać. Rhodes Piano jest tutaj jakby kluczowym, niezbędnym składnikiem, nie będąc jednocześnie głównym daniem (co nim jest, napisałem na początku). Wychodzi to albumowi wyłącznie na dobre.

Niepodrabialne piano, Andrzej Rusek i Alek Skolik w sekcji, skrecze, theremin (naprawdę, w moim ulubionym „Green Water”!) i głos, w którym spotykają się inspiracje dźwiękiem Bessie Smith, Etty James, Arethy Franklin i Janis Joplin. Nieźle, prawda? A jednak, nawet z takim potencjałem można osiągnąć efekt zaledwie sprawnej, ale przewidywalnej kapeli spod znaku „luz blues” ( z przewagą „luz”). „Krzysztof Głuch Oscillate” sprawnie i mądrze uniknęli tej mało ciekawej szufladki. Na albumie znaleźć można bluesowe ballady, sprawne rhytm and bluesy („Look Out”), wycieczki do czasów pierwszego Woodstocku („Gone For Good”, „ Be Square With Him”, „All I Know”), a nawet elementy ambitnego popu („Somebody’s Heart”, „To Far From Home”). Wszystko to sprawia, że obie części albumu nie są wtórne i nudne. Słuchając w sumie ponad godziny różnorodnego materiału, nie sposób choć raz z niecierpliwością spojrzeć na zegarek. Wręcz przeciwnie – o czasie się zapomina.

Agnieszka Łapka w projekcie Krzysztofa Głucha poza wokalem odpowiada także za anglojęzyczne teksty. Wszystkich wysłuchałem, a nawet (jako dyplomowany anglista) wszystkie zrozumiałem. Nie sposób w tym tekście opisać wszystkiego ze szczegółami. Wystarczy wspomnieć, że teksty, tak jak muzyka, są bluesowe, ale nie banalne. Najczęściej tematem jest oczywiście miłość, na szczęście unikająca kiczu i mająca w sobie dużo humoru i kobiecej, dobrze pojętej kokieterii. Świetny, amerykański akcent dopełnia całości, a moją ulubioną figurą są słowa: Kochanie, bez Ciebie kot szczeka, a pies gania za ptakiem. Niech każdy, kto ceni dobrą muzykę, weźmie sobie tę metaforę do serca – jeśli nie posłuchacie tego świetnego albumu, wasze zwierzęta też mogą zacząć zachowywać się co najmniej dziwnie. Do usłyszenia!

Bartek Piwowarczyk